Dom, który leczy

Koniec roku – to czas podsumowań, rankingów i zestawień budynków najlepszych, najładniejszych, najbardziej zmieniających świat. Magazyn Architectural Record także ogłosić swoje zestawieni – przyznał nagrody dla najlepszych domów na świecie AR House Awards. Trzecią nagrodę w tym konkursie otrzymała realizacja biura projektowego non profit, MASS Design Group, powstała w 2012 roku w Butaro w Rwandzie.

Butaro Doctors’ Housing, Rwanda, proj. MASS Design Group, źródło: http://massdesigngroup.org

Butaro Doctors’ Housing, Rwanda, proj. MASS Design Group, źródło: http://massdesigngroup.org

Do 2007 roku mieszkańcy Rwandy byli praktycznie pozbawieni profesjonalnej opieki lekarskiej; dzięki dużemu programowi, realizowanemu wspólnie przez lokalne ministerstwo zdrowia i liczne organizacje pomocowe na terenie kraju powstało kilka szpitali, w znaczący sposób poprawiających jakość opieki. Jedna z takich placówek powstała w miejscowości Butaro. Szpital, który ma obsługiwać nawet 350 tysięcy mieszkańców regionu zaczął działać w 2011 roku. Wtedy to okazało się, że nie jest łatwo pozyskać lekarzy – specjalistów do takiej placówki.
Kilka organizacji, w tym działające non profit biuro projektowe z Bostonu, MASS Design Group uznali, że lekarzy do Butaro można przyciągnąć, oferując im… godziwe warunki życia – i nie chodzi tu o wynagrodzenia, ale o domy, w których mieliby zamieszkać. Tak powstał projekt niewielkiego osiedla dla lekarzy, które wybudowano w pobliżu szpitala.

Butaro Doctors’ Housing, Rwanda, proj. MASS Design Group, źródło: http://massdesigngroup.org

Butaro Doctors’ Housing, Rwanda, proj. MASS Design Group, źródło: http://massdesigngroup.org

Zespół kilku niewielkich domków powstał z użyciem tylko lokalnych materiałów, przy budowie pracowali mieszkańcy okolicy – ani architekci, ani dostarczyciele materiałów budowlanych za swoją pracę nie wzięli pieniędzy. Wszyscy pracowali na rzecz lokalnej wspólnoty – osiedle miało zachęcić do przyjazdu do pracy lekarzy, a ci mieli nieść pomoc setkom tysięcy mieszkańców regionu.

Butaro Doctors’ Housing, Rwanda, proj. MASS Design Group, źródło: http://massdesigngroup.org

Butaro Doctors’ Housing, Rwanda, proj. MASS Design Group, źródło: http://massdesigngroup.org

Właśnie to niewielkie osiedle w Rwandzie otrzymało trzecią nagrodę w konkursie AR House Awards. Doceniono zarówno bezpretensjonalną, stosowną do warunków, lokalizacji, możliwości formę budynków, jak i ich działanie integrujące społeczność.

 

Kto rządzi na Ziemi?

Szeroko komentowanym ostatnio wydarzeniem była publikacja zdjęć z Czarnobyla, wykonanych za pomocą drona. Nad mało wciąż dostępnym miastem Prypeć, ewakuowanym w 1986 roku i od tamtej pory niezamieszkałym latał filmujący cała okolicę dron – dzięki niemu można zobaczyć, jak dziś – blisko 30 lat po katastrofie w czarnobylskiej elektrowni wygląda niegdyś tętniące życiem miasteczko.

Oczywiście zdjęcia z tego regionu są znane – często zapuszczają się tam rożnego rodzaju eksploratorzy, dziennikarze, podróżnicy, których fascynuje porzucona w jednej chwili przez wszystkich mieszkańców miejscowość. Nowy film, który pojawił się z mediach pokazuje to miejsce w dużo szerszej perspektywie. W metaforyczny i może nieco wzniosły sposób można tu zobaczyć, jaka siła tak naprawdę włada wciąż kulą ziemską – miasto, bloki, ulice, place zabaw, szkoły i sklepy w Prypeci przejęła, a może raczej odzyskała przyroda.

Postcards from Pripyat, Chernobyl from Danny Cooke on Vimeo.

 

 

Gdzie ma mieszkać senior?

Zjawisko to dotyczy całej Europy: starzejemy się, ale jednocześnie żyjemy coraz dłużej. Przybywa seniorów, mieszkańcy europejskich krajów są coraz starsi, ale dzięki postępowi medycyny też o wiele dłużej niż kiedyś zachowują sprawność. Następstwem tej społecznej zmiany jest konieczność przemian także w obrębie miast: jeszcze kilka dekad temu seniorzy praktycznie nie pojawiali się w przestrzeni publicznej, starsze i zazwyczaj niedołężne osoby przebywały w domach i w bezpośredniej ich okolicy. Dziś sprawni, aktywni seniorzy tak samo jak osoby młode chcą korzystać z miejskiej oferty. I miasta muszą się do tej zmiany przygotować – a więc nieco zmienić swój wygląd i organizację.

W ramach programu Starsze Miasta Magazynu Miasta, ze środków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej i przy współpracy Fundacji Res Publika ukazała się właśnie polska wersja językowa opracowanej przez Światową Organizację Zdrowia publikacji pt. „Miasta Przyjazne Starzeniu: Przewodnik”.

„Wzmożona debata na ten temat, zapoczątkowana w dużej mierze przez przedstawicieli starszych pokoleń, uświadamia młodszym pokoleniom, że warto myśleć o starości, przystosowywać miasta i społeczności do oczekiwań osób starszych, w ramach solidarności międzypokoleniowej i ze względu na nasze przyszłe potrzeby oraz jakość naszego życia w jego późniejszych etapach. Czas więc na rzetelną kontynuację naszej pracy nad przystosowywaniem polskiego środowiska miejskiego do oczekiwań pokoleń, które nas wychowały. Czas też na pracę nad świadomym przystosowywaniem miast do naszych przyszłych potrzeb. Podstawowym stojącym obecnie przed nami zadaniem jest przede wszystkim zmierzenie się ze zjawiskiem dyskryminacji ze względu na wiek i praca nad rozwojem solidarności międzypokoleniowej. Przemianę w życiu miejskim trzeba więc kontynuować między innymi dzięki przemianie w zakresie społecznej świadomości oraz kultury i społecznej redefinicji zjawiska starzenia się, młodości i starości” – pisze Marta Żakowska, redaktorka polskiego wydania przewodnika.

Rosnąca liczba seniorów, zamieszkujących europejskie miasta (na innych kontynentach zjawisko starzenia się społeczeństw nie postępuje tak szybko) musi zostać dostrzeżona zarówno przez urzędników, jak i współobywateli. Przemiana, jaką powinny przejść miasta, żeby żyło się w nich dobrze wszystkim członkom społeczeństwa będzie swoistym testem naszej solidarności społecznej.

„Wyzwania związane ze starzeniem się społeczeństwa nabierają głębszego znaczenia, gdy przyglądamy się im przez pryzmat podstawowego prawa człowieka do godnego życia. Bierność w zakresie wzmacniania infrastruktury, integracji usług socjalnych i medycznych, wdrażania systemowych rozwiązań włączających osoby starsze w podejmowanie decyzji związanych z ich otoczeniem wpływa negatywnie na jakość codziennego życia zwiększającej się liczby seniorów Mimo wielu przedsięwzięć ryzyko ich marginalizacji pozostaje wysokie. Ogromnie ważna jest zatem aktywność samorządów w zakresie tworzenia lokalnych strategii działania w starzejącym się społeczeństwie, opartych na międzypokoleniowej solidarności. Powinny one obejmować możliwie szeroki wachlarz działań od zapewnienia opieki medycznej, mieszkalnictwa dostosowanego do potrzeb seniorów, poprzez poszerzenie dostępności pracy dla osób starszych, dostępu do kultury, aż po wzmacnianie spójności społecznej dzięki pracy na rzecz integracji pokoleń” - napisała we wstępie do polskiego wydania publikacji „Miasta Przyjazne Starzeniu: Przewodnik” Teresa Lipowicz.

Cały przewodnik można pobrać STĄD
Wersję papierową można zamówić TUTAJ

Poradnik o przestrzeniach publicznych

Miasto Gdańsk wydało  unikatową publikację, przeznaczoną zarówno dla rad dzielnic, urzędników, władz samorządowych, jak i dla mieszkańców, wspólnot lokalnych czy mieszkaniowych. To „Poradnik o przestrzeniach publicznych”, broszura, mająca pomóc zrozumieć, co to jest przestrzeń publiczna, jaką pełni rolę, jak powinna być urządzona, komu służyć.

„W „Poradniku…” znajdziemy omówienie podstawowych kwestii: czym jest a czym nie jest przestrzeń publiczna, jakie usługi wpływają na jej jakość? Nie zabrakło rozważań dotyczących spraw kontrowersyjnych: co zrobić z samochodami w przestrzeni publicznej i czy zrezygnować z reklam? Z publikacji dowiemy się także m.in. o czym trzeba pamiętać projektując plac, jakich materiałów użyć i w jakim kolorze, by ludzie czuli się tam dobrze.
W poradniku omówiono poszczególne fazy realizacji przestrzeni publicznych oparte o podstawowy proces inwestycyjny. Przedstawiono także części składowe przestrzeni publicznej oraz wskazano rzeczy korzystne i negatywne dla dobrej przestrzeni publicznej” – piszą twórcy poradnika, czyli dwunastoosobowa grupa urbanistów i specjalistów z Biura Rozwoju Gdańska – jednostki miejskiej, której głównym zadaniem jest sporządzanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego oraz innych opracowań planistycznych.

- Poradnik może pomóc mieszkańcom w przygotowaniu np. projektów do budżetu obywatelskiego – mówi Wiesław Bielawski, zastępca prezydenta Gdańska do spraw polityki przestrzennej.
- To bardzo przyjazna broszura, która językiem nieurzędowym wyjaśnia rzeczy czasem bardzo złożone – podkreśla Barbara Pujdak, zastępca dyrektora Biura Rozwoju Gdańska.

37-stronicowa broszura w usystematyzowany sposób tłumaczy, czym jest przestrzeń publiczna, jakie są jej rodzaje i jak można je planować i kształtować (osobno opisano ulice, place, tereny zielone). Wiele spostrzeżeń dotyczy praw rożnych grup użytkowników przestrzeni (piesi, rowerzyści, kierowcy, seniorzy, dzieci), autorzy zwracają uwagę na dziesiątki elementów, jakie składają się na przestrzeń publiczną – od miejsc dosiedzenia czy oświetlenia, poprzez kolorystykę mebli i układ zieleni, po problemy z reklamami czy parkującymi samochodami albo monitoring.

Redaktorką wydawnictwa jest Irena Romasiuk. Mówi ona: „Poradnik ma ułatwić rozmowę o przestrzeniach publicznych. Pomoże też w przeprowadzeniu warsztatów na temat przestrzeni publicznych dla osób dorosłych i młodzieży. Może być wykorzystywany przez mieszkańców, organizacje pozarządowe, rady dzielnic oraz stowarzyszenia do opracowywania koncepcji przestrzeni publicznych przy realizacjach budżetów obywatelskich, budżetów rad dzielnic – zastosowań ma wiele!”

„Poradnik o przestrzeniach publicznych” można pobrać STĄD

Wzory do naśladowania

O tym, jak szybko rośnie zainteresowanie kształtowaniem przestrzeni publicznych, jak rozwija się refleksja na temat dobrze zaprojektowanych miejsc ogólnodostępnych, jak ważna jest dbałość także o tereny pomiędzy budynkami może świadczyć rosnąca z roku na rok liczba konkursów, w których takie projekty się nagradza.

2 grudnia laureatów w kategorii „Urban Design” ogłosił portal WorldArchitectureNews.com. To jedna z największych na świecie międzynarodowych platform, zajmujących się architekturą; swoje nagrody w kilkunastu kategoriach serwis przyznaje w tym roku już po raz szósty. Co ważne, w konkursie tak samo liczą się głosy profesjonalnego jury, jak i czytelników i użytkowników portalu. W tym roku pod ocenę poddano ponad 1300 zgłoszeń z 72 krajów. Choć kategoria nosi nazwę „Urban Design”, nagradzane są w niej projekty, związane przede wszystkim z przestrzeniami publicznymi, z miejskimi terenami pomiędzy budynkami. Do finału (shortlist) zakwalifikowano dwanaście realizacji, z tego grona jury wybrało trzy najlepsze.

Plan zabudowy miasta Christchurch, proj. Warren and Mahoney, Boffa Miskell, Woods Bagot, RCP, Sheppard & Rout Architects

Plan zabudowy miasta Christchurch, proj. Warren and Mahoney, Boffa Miskell, Woods Bagot, RCP, Sheppard & Rout Architects

Nagrodę otrzymała wizja zagospodarowania centrum miasta Christchurch w Nowej Zelandii, praktycznie doszczętnie zniszczonego przez trzęsienie ziemi w 2011 roku. Projekt opracowało konsorcjum pracowni Warren and Mahoney, Boffa Miskell, Woods Bagot, RCP oraz Sheppard & Rout Architects. Skomplikowany, trudny był proces tworzenia nowych obiektów na gruzach dawnych – prace wiązały się z ogromnymi emocjami, szczególnie, że w projektowanie zaangażowani byli mieszkańcy, świadkowie trzęsienia ziemi.

SCADpad - adaptacja podestów parkingów wielopoziomowych, Atlanta, proj. Savannah College of Art and Design

SCADpad – adaptacja podestów parkingów wielopoziomowych, Atlanta, proj. Savannah College of Art and Design

Nagrodę w konkursie otrzymała też realizacja o zupełnie innej skali – to projekt aranżacji kilku podestów na terenie wielopiętrowych parkingów w Atlancie. Te wizje opracowali studenci Savannah College of Art and Design, poszukując możliwości urządzenia przyjaznych, wielofunkcyjnych „zakątków” w silnie zurbanizowanej, zanieczyszczonej, zatłoczonej przestrzeni wielkiego miasta. Na betonowych parkingach powstały ogródki, pola uprawy warzyw, miejsca spotkań i wypoczynku.

The Kalvebod Waves, Kopenhaga, proj. Urban-Agency

The Kalvebod Waves, Kopenhaga, proj. Urban-Agency

Trzecim nagrodzonym projektem jest dzieło pracowni Urban-Agency, nazwane „The Kalvebod Waves”, zrealizowane tuż na zatoką w Kopenhadze. To ciągnąca się nad wodą promenada spacerowa, połączona z wydzielonymi miejscami do rekreacji (są tu trasy dla rowerów, miejsca d siedzenia, plac zabaw. Latem sieć podestów zamienia się w miejską plażę, bowiem otacza bezpieczny i chroniony fragment zatoki, nadający się do kąpieli. Bezpretensjonalne i klarowne formy, prostota wykonania, drewno jako główny budulec składają się na tę lubianą przez mieszkańców miasta realizację.

Wszystkie nominowane w kategorii „Urban Design” realizacje można zobaczyć TUTAJ 

Alejandro Aravena buduje dla ludzi

Chilijski projektant osiedli socjalnych, które nie tylko oferują dach nad głową potrzebującym, ale i zbierają mnóstwo nagród architektonicznych, Alejandro Aravena, podczas jednej z konferencji TED opowiedział o tym, skąd czerpie inspiracje dla projektów i jaka jest jego zawodowa filozofia.

Aravena otwarcie przyznaje, że najważniejszym wzorem, na którym opiera swoje projekty osiedli są… fawele i slumsy. Choć niektórzy oburzają się, twierdząc, że przecież z takich miejsc trzeba pomóc się ludziom wydostać, Aravena przekonuje, że pod względem funkcjonalnym slumsy oferują o wiele lepsze warunki życia niż wielkie, nowe bloki z setkami mieszkań.

Jeszcze ważniejszym aspektem pracy Araveny jest kontakt z przyszłymi mieszkańcami: „Projektuję dla wspólnoty i z nią ustalam szczegóły przyszłych budynków”, mówi architekt.
Podczas swojego wystąpienia chilijski architekt przedstawia trzy swoje projekty, pokazując, na ile i w jaki sposób tworzył je z myślą o wspólnocie przyszłych mieszkańców.

 

Muzeum w przestrzeni

2 grudnia 2014 roku ogłoszono finalistów najgłośniejszego konkursu architektonicznego ostatnich lat, nazywanego wręcz najważniejszym konkursem świata. Chodzi o proces poszukiwania najlepszej bryły Muzeum Guggenheima, które ma stanąć na portowym nabrzeżu w centrum Helsinek.

Jeden z sześciu projektów, zakwalifikowanych do finału konkursu na projekt Muzeum Guggeheima w Helsinkach; źródło: http://designguggenheimhelsinki.org

Jeden z sześciu projektów, zakwalifikowanych do finału konkursu na projekt Muzeum Guggeheima w Helsinkach; źródło: http://designguggenheimhelsinki.org

Na ogłoszony wiele miesięcy temu konkurs z 77 krajów świata nadeszła rekordowa liczba zgłoszeń – aż 1715. Jedenastoosobowe, międzynarodowe jury z tej ogromnej liczby projektów wybrało właśnie sześć, które zakwalifikowano do finału konkursu. W czerwcu 2015 roku spośród tych prac zostanie wybrany jeden projekt, zwycięski, który ma zostać przeznaczony do realizacji.

Jeden z sześciu projektów, zakwalifikowanych do finału konkursu na projekt Muzeum Guggeheima w Helsinkach; źródło: http://designguggenheimhelsinki.org

Jeden z sześciu projektów, zakwalifikowanych do finału konkursu na projekt Muzeum Guggeheima w Helsinkach; źródło: http://designguggenheimhelsinki.org

Sama formuła konkursu jest standardowa, nie rożni się znacząco od innych międzynarodowych konkursów architektonicznych. Zaskoczeniem była ogromna liczba nadesłanych projektów – komentatorzy twierdzą, że jednym z powodów jest zapewne wciąż działająca magia nazwy Guggenheim Museum. Najwyraźniej architekci liczą na powtórzenie „efektu Bilbao” – na przejście do historii dzięki muzealnemu projektowi.

Jeden z sześciu projektów, zakwalifikowanych do finału konkursu na projekt Muzeum Guggeheima w Helsinkach; źródło: http://designguggenheimhelsinki.org

Jeden z sześciu projektów, zakwalifikowanych do finału konkursu na projekt Muzeum Guggeheima w Helsinkach; źródło: http://designguggenheimhelsinki.org

W konkursie najbardziej jednak zwraca uwagę coś innego. W zapisach regulaminu bardzo duże znaczenie przywiązano do przestrzeni publicznych wokół muzeum; jeszcze lepiej widać to w finałowych sześciu projektach. Można by sądzić, że do obszaru na zewnątrz muzeum architekci przywiązali przynajmniej takie samo znaczenie, jak do form architektonicznych. Muzeum Guggenheima w Helsinkach ma się stać bowiem fragmentem miasta, a nie „blobem”, oderwaną od rzeczywistości architektoniczną ikoną. Gmach ma przyciągać nie tylko miłośników sztuki, ma skutecznie ożywić fragment miasta.

Jeden z sześciu projektów, zakwalifikowanych do finału konkursu na projekt Muzeum Guggeheima w Helsinkach; źródło: http://designguggenheimhelsinki.org

Jeden z sześciu projektów, zakwalifikowanych do finału konkursu na projekt Muzeum Guggeheima w Helsinkach; źródło: http://designguggenheimhelsinki.org

Jeden z finałowych projektów zakłada uniesienie całej bryły wysoko nad ziemią, aby pod spodem mogła powstać ogromna przestrzeń publiczna – częściowo zadaszony plac. W innej pracy zaproponowano rozbicie gmachu na kilka mniejszych pawilonów, rozrzuconych po placu tak, aby stały się jednocześnie formami porządkującymi ogólnodostępną przestrzeń. To niespotykane, że formy architektury podporządkowuje się potrzebom przestrzeni publicznej – zwykle jest na odwrót.

Jeden z sześciu projektów, zakwalifikowanych do finału konkursu na projekt Muzeum Guggeheima w Helsinkach; źródło: http://designguggenheimhelsinki.org

Jeden z sześciu projektów, zakwalifikowanych do finału konkursu na projekt Muzeum Guggeheima w Helsinkach; źródło: http://designguggenheimhelsinki.org

Gdy w latach 90. ubiegłego wieku Frank Gehry projektował Muzeum Guggenheima w Bilbao przestrzeń publiczna wokół budynku ograniczała się do skweru bezpośrednio przed wejściem. Najważniejsza była architektura. W konkursie z 2014 roku – można chyba tak to określić – architektura zeszła na drugi plan. O wiele więcej uwagi przywiązano tu bowiem do przestrzeni dla ludzi – co ważne, dla wszystkich ludzi, przechodniów, turystów, przypadkowych gości, nie tylko dla koneserów sztuki. Z tego też powodu wiele projektów zakłada radykalne otwarcie muzeum na zewnątrz – przeszklenia, podcienia, otwarte galerie, dzięki którym wystawy będą prezentowano w salach galeryjnych i na ulicy jednocześnie.
Czy to koniec epoki muzeum – świątyni sztuki?

Projektować trzeba uważnie

W 40 numerze wydawanego przez Izbę Architektów RP magazynu „Zawód: architekt” ukazał się obszerny materiał, analizujący polskie ustawodawstwo i przepisy prawne, dotyczące projektowania z uwzględnieniem potrzeb osób niepełnosprawnych lub mniej sprawnych.

Autorzy tekstu, architekci Bożena Nieroda i Wojciech Gwizdak stawiają już na początku niezbyt optymistyczną tezę: „Obowiązujące w naszym kraju akty prawa w nikły sposób ułatwiają projektowanie dla osób z różnymi stopniami niesprawności i architekci nawet przy dobrej chęci nie uzyskują wystarczającego wsparcia z tej strony. A przecież projektantowi trudno często samodzielnie stwierdzić, czy zaspokaja realne potrzeby niepełnosprawnych osób i tworzy utylitarne obiekty, czy tylko spełnia wymagania oderwanych od życia przepisów. Problem nie dotyczy tylko pojedynczych przypadków, lecz z każdym rokiem staje się coraz bardziej powszechny.”

Każdy wrażliwy, nawet w pełni sprawny użytkownik polskich gmachów użyteczności publicznej łatwo dostrzeże, że ich dostępność dla osób mających jakiekolwiek kłopoty z poruszaniem się nie jest zadowalająca. Bariery architektoniczne występują w Polsce właściwie na każdym kroku. O ile można to jakoś usprawiedliwić w przypadku obiektów, wzniesionych dziesiątki lat temu, gdy o prawach niepełnosprawnych zupełnie się jeszcze nie mówiło, o tyle brak udogodnień w nowopowstających budowlach jest już wynikiem jakichś nieprawidłowości, czy to ze strony inwestora, czy projektanta. (Cały artykuł do przeczytania online)

Bożena Nieroda i Wojciech Gwizdak w swoim artykule pokazują problemy prawne – starają się udowodnić, że to niewłaściwe ustawodawstwo powoduje niedostępność budynków. Niedługo po ukazaniu się artykułu prof. Ewa Kuryłowicz, od wielu lat zajmująca się projektowaniem uniwersalnym i jego nauczaniem została przez jedną ze stacji radiowych poproszona o komentarz do niego.

Architektka podkreśliła, że od kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej dotyczą nas takie same regulacja, jak w krajach słynących z architektury dostępnej dla każdego. Nie jest więc problemem prawo, ale raczej mentalność. I to zarówno inwestorów (którzy chcą „oszczędzić”, nie budując np. platformy dla wózków czy windy), jak projektantów czy wreszcie użytkowników (mieszkańcy budynków nie godzą się na udogodnienia dla mniej sprawnych sąsiadów). Spostrzeżenia prof. Ewy Kuryłowicz są jeszcze bardziej ponure, bo o wiele łatwiej zmienić prawo niż mentalne nastawienie ludzi.

Być może jednak niedługo się ono trochę zmodyfikuje. Bo choć może nie każdy z nas zostanie osobą niepełnosprawną, większość jednak się zestarzeje. I wtedy dostrzeże korzyści, płynące z rozmaitych architektonicznych udogodnień, jak windy, podjazdy, odpowiednie oświetlenie, nagłośnienie, oznakowanie budynków czy obiektów infrastruktury.

Paryski eksperyment

Przy rue Blanche w centrum Paryża w 2012 roku oddano do użytku dom opieki, przeznaczony dla chorych na Alzheimera. Projekt architektoniczny budynku opracowała pracownia Philippon-Kalt Architectes, znana z pasji do eksperymentowania. Architekci z tego biura w swoich projektach testują zarówno nowe materiały czy rozwiązania techniczne, jak i nowatorskie pomysły estetyczne. Philippon-Kalt Architectes są m.in. autorami pierwszej we Francji elewacji, składającej się z paneli słonecznych, zrealizowanej na obiekcie otoczonym opieką konserwatorką.

Hebergement Alzheimer, Paryż, proj. Philippon-Kalt Architectes, źródło: www.ponka.fr

Hebergement Alzheimer, Paryż, proj. Philippon-Kalt Architectes, źródło: www.ponka.fr

Projekt zrealizowany przy 49 rue Blanche nie jest autorskim projektem: to rozbudowa i modernizacja istniejącego obiektu. Powstał on w 1936 roku i do lat 60. pełnił funkcję domu opieki dla weteranów wojennych; aż do 2005 roku działały tu jednocześnie dom opieki i centrum rehabilitacji. Kilka lat temu budynek przejęła spółka, podległa instytucji, zarządzającej francuskim mieszkalnictwem (duża część budynków mieszkalnych we Francji należy do państwa i oferuje lokale na wynajem). Postanowiono w budynku urządzić ośrodek dla osób starszych, cierpiących na chorobę Alzheimera. Aby to było możliwe, gmach należało rozbudować i przebudować. Zlecono to pracowni Philippon-Kalt Architectes.

Hebergement Alzheimer, Paryż, proj. Philippon-Kalt Architectes, źródło: www.ponka.fr

Hebergement Alzheimer, Paryż, proj. Philippon-Kalt Architectes, źródło: www.ponka.fr

Co ciekawe, w chwili gdy zapadła decyzja o podwyższeniu budynku o dwie kondygnacje w oczywisty sposób projektanci zdecydowali się zupełnie zmienić wygląd fasady. Uznali, że po nadbudowie ta pierwotna, historyczna elewacja wyglądałaby niczym pastisz. W ten sposób narodził się pomysł na dwuwarstwową elewację: jedną stanowi faktyczna ściana budynku, drugą ażurowa i ekspresyjna, wręcz rzeźbiarska kompozycja z betonu. Ona też – poza funkcją estetyczną – stanowi osłonę schodów przeciwpożarowych. Dzięki nim do każdego pomieszczenia w budynku można się dostać także z zewnątrz.

Hebergement Alzheimer, Paryż, proj. Philippon-Kalt Architectes, źródło: www.ponka.fr

Hebergement Alzheimer, Paryż, proj. Philippon-Kalt Architectes, źródło: www.ponka.fr

Philippon-Kalt Architectes wszystkie swoje decyzje projektowe konsultowali z lekarzami psychologiami, badaczami chorób podeszłego wieku. Bazą do projektu były przeprowadzone w latach 80. badania nad Alzheimerem, których autorami byli Georges i Jean Louis Patat.
Budynek miał im nie tylko dać schronienie, ale i wspomagać prace nad utrzymaniem ich w dobrej kondycji psychicznej, a nawet spowolnić rozwój choroby. Do tego niezbędne było wykreowanie wnętrz, które oddziaływałby pozytywnie na zmysły pensjonariuszy, wspierały pozytywne emocje, pozwalały czuć się swobodnie.
Tu wszystko jest ważne: kolor ścian, wielkość i rozlokowanie pokoi, kształt klatki schodowej. Chorzy otoczenie odbierają zupełnie inaczej niż osoby zdrowe i to otoczenie należy zaprojektować tak, aby nie wywoływało żadnych negatywnych reakcji.
Według badań chorzy na Alzheimera źle czują się w małych, zamkniętych przestrzeniach. Dlatego też w paryskim ośrodku większość pomieszczeń jest otwarta i pełna światła. Zamiast ciągu małych pokoi miejsca do mieszkania ukształtowano na wzór samodzielnych mieszkań; rozbudowano system komunikacji zarówno poziomej, jak i pionowej – wygodne, szerokie, jasne korytarze czy schody nie powodują u pensjonariuszy uczucia zagubienia czy lęku. Bardzo starannie dobrano kolorystykę wnętrz: tam, gdzie to konieczne ma ona wyciszać pacjentów, gdzie indziej stymulować ich do aktywności. Kolory ułatwiają poruszanie się po budynku, są „drogowskazami”, na zasadzie skojarzeń wspomagają nawigację w przestrzeniach ośrodka. Spore znaczenie dla terapii ma kontakt z zielenią – dlatego w budynku pojawia się sporo roślin, jest tradycyjny ogród oraz zadaszony taras.

Hebergement Alzheimer, Paryż, proj. Philippon-Kalt Architectes, źródło: www.ponka.fr

Hebergement Alzheimer, Paryż, proj. Philippon-Kalt Architectes, źródło: www.ponka.fr

Paryski ośrodek, ceniony zarówno ze względu na wspomagające terapię pensjonariuszy rozwiązania przestrzenne, jak i za oryginalną architekturę jest dowodem na to, że w centrum miasta, wśród wielofunkcyjnej, wielkomiejskiej zabudowy jest miejsce także na odpowiednio zaprojektowany dom opieki, oddany w użytkowanie osobom chorym i starym.

Prezydent nagradza

21 października 2014 roku w Kancelarii Prezydenta RP odbyło się uroczyste wręczenie nagród VIII edycji konkursu Towarzystwa Urbanistów Polskich na najlepiej zagospodarowaną przestrzeń publiczną w Polsce. Tegoroczna edycja konkursu zorganizowana została we współpracy ze Związkiem Miast Polskich oraz przy finansowym wsparciu Banku Gospodarstwa Krajowego. Prezydent RP Bronisław Komorowski objął to wydarzenie swoim honorowym patronatem.

Park Sensoryczny (Rydułtowska Odprężalnia Sensoryczna ROSA), Rydułtowy, źródło: www.slaskie.pl

Park Sensoryczny (Rydułtowska Odprężalnia Sensoryczna ROSA), Rydułtowy, źródło: www.slaskie.pl

Do nagrody w tym roku nominowano 31 przestrzeni z całej Polski. Oceny i wyboru najlepszych realizacji dokonało – jak podaje Towarzystwo Urbanistów Polskich  - szesnastoosobowe Jury, w składzie którego, poza władzami Towarzystwa, zasiadali: pan Janusz Sepioł Senator RP, Magdalena Wrzesień (Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju) oraz Włodzimierz Mucha (Stowarzyszenie Architektów Polskich). Spośród zgłoszonych obiektów jury wybrało najlepsze w czterech kategoriach: nowo wykreowana przestrzeń publiczna; rewitalizowana miejska przestrzeń publiczna; nowo wykreowana przestrzeń publiczna w zieleni; rewitalizowana przestrzeń publiczna w zieleni.

Tczew, przebudowa węzła integracyjnego, źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Tczew, przebudowa węzła integracyjnego, źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Jury za najlepszą nowo powstałą przestrzeń publiczną uznało przebudowę węzła integracyjnego w Tczewie. Ten ważny węzeł przesiadkowy obsługuje dziennie nawet 25 tysięcy osób, więc jego rozbudowa i modernizacja służyła nie tylko poprawieniu jakości przestrzeni publicznej, ale i funkcjonalności ważnego obiektu infrastruktury. Jak napisano w uzasadnieniu nagrody: „Nagrodę przyznano za wysoką funkcjonalność węzła transportowego, posiadającego bardzo duże znaczenie dla lokalnej społeczności i rozwoju regionu; kulturę wkomponowania nowoczesnych form architektonicznych, elementów małej architektury i zieleni w istniejącą, historyczną substancję urbanistyczną. Na uwagę zasługuje również promowanie transportu publicznego poprzez przestrzenne zintegrowanie gałęzi transportu obsługiwanych przez niezależnych operatorów”.

Plac 11 Listopada, Łask, źródło:  www.tup.org.pl

Plac 11 Listopada, Łask, źródło: www.tup.org.pl

Najlepsza w Polsce zrewitalizowana przestrzeń publiczna w 2014 roku – to remont Placu 11 Listopada w Łasku. „Nagrodę przyznano za konsekwentne działania zmierzające do przywrócenia znaczenia placu w strukturze przestrzennej miasta. Wprowadzone współczesne formy architektoniczne i nowoczesne rozwiązania materiałowe podkreślają zróżnicowane możliwości aranżacji przestrzennej nowych funkcji wprowadzanych w historyczną przestrzeń placu”.

Park Sensoryczny – Rydułtowska Odprężalnia Sensoryczna ROSA została uznana najlepszą nowo wykreowaną przestrzenią publiczną w zieleni. Inwestycja władz miasta Rydułtowy to coś więcej niż tylko park. „Prosty układ alejek prowadzi kolejno do 5 placów. Każdy z nich odpowiada jednemu ze zmysłów. Ideą projektu było stworzenie obiektu który byłoby czymś więcej, niż tylko miejscem spotkań i rekreacji. Poza walorami estetycznymi i funkcjonalnymi, właściwymi dla każdego założenia parkowego, ma on pełnić także rolę edukacyjną, poznawczą, stwarzać możliwość rozwoju dla dzieci i dorosłych, a w szczególny sposób służyć niepełnosprawnym. Nazwano to miejsce parkiem sensorycznym (Rydułtowska Odprężalnia Sensoryczna ROSA), ponieważ bardzo silnie oddziałuje na wszystkie z ludzkich zmysłów” – opisują go jego pomysłodawcy. A jury konkursu na najlepiej zagospodarowaną przestrzeń publiczną w Polsce nagrodę przyznaje za „wykreowanie przestrzeni publicznej stanowiącej przykład niestandardowego myślenia o funkcji terenów rekreacyjnych. Wprowadzenie funkcji dydaktycznych oraz odpowiedniej kompozycji pozwala na głębsze odkrywanie świata przyrody i miejsca człowieka w relacji do natury”.

Park Sensoryczny (Rydułtowska Odprężalnia Sensoryczna ROSA), Rydułtowy, źródło: www.slaskie.pl

Park Sensoryczny (Rydułtowska Odprężalnia Sensoryczna ROSA), Rydułtowy, źródło: www.slaskie.pl

Najlepsza w Polsce rewitalizowana przestrzeń publiczna w zieleni w roku 2014 – to rewaloryzacja otoczenia zamku krzyżackiego w Dzierzgoniu. Obejmująca teren ponad 3,6 hektara miała za zadanie poprawić jakość przestrzeni, ale i wyeksponować elementy dziedzictwa kulturowego miejsca. Jury konkursu zwróciło uwagę, że projekt stworzony został „w wyniku partycypacyjnego modelu planowania przestrzennego parku otaczającego pozostałości zabudowy zamku krzyżackiego. W jego efekcie uzyskano wysokie walory estetyczne zrealizowanej koncepcji architektoniczno-krajobrazowej”.

Źródło informacji: www.tup.org.pl

Sztuka publiczna, czyli jaka?

Jak co roku od sześciu lat w październiku w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej odbył się festiwal Warszawa w Budowie. W tym roku poświęcony był artystom – ich obecności w przestrzeni miasta, temu, jaki jest artystów wpływy na miasto i ich udział w jego życiu codziennym.

Joanna Rajkowska "Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich", 2002, fot. Bartosz Stawiarski, źródło: http://artmuseum.pl

Joanna Rajkowska “Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich”, 2002, fot. Bartosz Stawiarski, źródło: http://artmuseum.pl

Tak o założeniach ideowych festiwalu pisali sami jego twórcy: „Warszawa 2014 roku jest centrum życia artystycznego Polski. To tutaj swoje siedziby mają najważniejsze instytucje kultury, galerie komercyjne i redakcje magazynów kulturalnych. Każdego miesiąca otwiera się kilkanaście wystaw, odbywają się prezentacje książek, performanse, dyskusje i pokazy filmów. Również za sprawą symbolicznych realizacji w przestrzeni publicznej (Pozdrowienia z Alei Jerozolimskich Joanny Rajkowskiej, Tęcza Julity Wójcik) warszawska sztuka pojawia się na pierwszych stronach gazet, a mieszkańcy stolicy mają wyrobione zdanie na jej temat.
Również sami twórcy przez swój styl życia wyznaczają trendy, które po pewnym czasie stają się obowiązujące i typowe dla społeczeństwa lub niektórych jego grup. Artyści oraz ich sztuka odgrywają więc ważną rolę w procesach emancypacyjnych.
WWB od początku była festiwalem opisującym miasto. W tym roku opowiedzą o nim artyści sztuk wizualnych, których rola w tworzeniu Warszawy jest ciągle niedoceniana. To oni byli często prekursorami nowego miejskiego życia, które dzisiaj stanowi o atrakcyjności stolicy”.

W ramach festiwalu Warszawa w Budowie 6 odbyła się też sesja naukowa, poświęcona sztuce publicznej. Wzięli w niej udział badacze i badaczki od lat skupieni wokół zagadnień sztuki współczesnej i jej istnienia także w ogólnodostępnych przestrzeniach miast. Ewa Majewska, Maria Poprzęcka, Stanisław Ruksza i Ewa Tatar zostali zaproszeni do udziału w sesji pod pretekstem debaty na temat rzeźby „Pozdrowienia z Alei Jerozolimskich” Joanny Rajkowskiej, czyli popularnej i powszechnie rozpoznawalnej „Plamy”. Ich wystąpienia w bardzo rożny sposób odnosiły się do spraw sztuki publicznej w Polsce w XX i XXI wieku (głównie po roku 2000). Ewa Tatar przeanalizowała głośną pracę Julity Wójcik, czyli stojącą na Placu Zbawiciela „Tęczę” – drugie, obok „Palmy” kontrowersyjne dzieło sztuki, istniejące w miejskiej przestrzeni Warszawy. Prof. Maria Poprzęcka przytoczyła biurokratyczną procedurę, którą musiała przejść Joanna Rajkowska, by „Palmę” na ruchliwym Rondzie de Gaulle’a w ogóle postawić.

Wstęp do historii sztuki publicznej w Warszawie – sesja naukowa | 2014-10-17 | cz. 1. – Maria Poprzęcka from Muzeum Sztuki Nowoczesnej on Vimeo.

Wszystkie wystąpienia są obrazem najnowszych dziejów sztuki publicznej w Polsce (na przykładzie Warszawy), ale pozwalają zarazem zastanowić się, jaki jest sens takiej sztuki, jak cel jej istnienia. Czy pomnik jest sztuką publiczną? Czy dzieło sztuki, istniejące w ogólnodostępnej przestrzeni miasta, gdzie można się na nie natknąć przypadkowo i bez przygotowania oddziałuje inaczej i ma inne znaczenie, niż to, zamknięte w galerii? Po co nam są takie dzieła?

Wszystkie wystąpienia z sesji „Wstęp do historii sztuki publicznej w Warszawie” można zobaczyć na stronie internetowej Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Wspólnotowy raj

W 1968 roku artystka, joginka i przywódczyni duchowa, uczennica Sri Aurobindo, pochodząca z Francji Mirra Alfassa założyła w indyjskim dystrykcie Viluppuram osadę o nazwie Auroville. Utopijne założenia mówiły o tym, że miejsce to miało stać się ponadnarodową, ponadreligijną, po prostu idealną przestrzenią do życia, w której każdy będzie naprawdę wolny. Osada miała być skonstruowana w oparciu o holistyczną ideę harmonii i równości, w której nie ma polityki, nie ma podziału na rasy,narodowości, wyznania, nie ma pieniędzy ani tradycyjnie rozumianej gospodarki. Co ciekawe, projekt na początku istnienia otoczony został wsparciem UNESCO oraz rządu Indii, fundusze na rozbudowę osady pozyskiwano od prywatnych darczyńców.

Matrimandir, Auroville, fot. Santosh Namby Chandran, CC-BY-SA-2.5

Matrimandir, Auroville, fot. Santosh Namby Chandran, CC-BY-SA-2.5

Plany były ambitne: projektujący osadę (w tym jej główny architekt, Roger Anger, zakładali, że zamieszka tu 50 tysięcy osób, które stworzą wspólnotę opartą na współpracy i szacunku. Dziś w Auroville mieszka ok. 2200 osób, w tym prawie tysiąc to obywatele Indii. Osada jest popularnym celem wędrówek dla szukających „siebie”, doświadczonych przez życie i poszukujących ucieczki od codzienności lub też „poszukiwaczy przygód”. Ci jednak raczej nie zamieszkują w Auroville na stałe, a czasowo korzystają z wytworzonych przez tę wspólnotę przyjacielskich zasad funkcjonowania.

Sercem – a mieszkańcy mówią, że raczej „duszą” – osady jest Matrimandir, gmach w kształcie złotej kuli. To miejsce duchowe, jednak nie związane z żadną religią ani sposobem jej praktykowania. Nie ma tu religijnych symboli, obrazów, nawet mebli. Jest tylko oświetlona promieniem słońca kryształowa kula, w której każdy może widzieć dowolny symbol czy metaforę.

W 1988 roku UNESCO nadało Auroville specjalne prawa – nie posiada ono sprecyzowanej władzy, kluczowe decyzje podejmuje – jak relacjonowane to Joanna Irzabek na łamach tygodnika „Polityka”  - „zarząd, składający się z wybitnych Hindusów odwiedzających Auroville corocznie oraz Międzynarodową Komisję Doradczą i Zgromadzenie Mieszkańców. Zaś codziennymi problemami zajmują się liczne komitety i grupy robocze”. Według relacji dziennikarki, mieszkańcy Auroville są przeciwni scentralizowanej władzy, dlatego też lepiej działają oddolne rady mieszkańców; decyzje zarządu nie zawsze cieszą się ogólną akceptacją. „Scentralizowana władza odbiera jednostce prawo do rozwiązywania spraw samodzielnie lub w porozumieniu z innymi. Ale koniec końców wszyscy wyznają niepisaną zasadę żyj i daj żyć innemu”, cytuje słowa jednego z mieszkańców Auroville Joanna Irzabek.

Dla kogo ten most

W 2013 roku brytyjskie media szeroko opisywały projekt, który opracował Thomas Heatherwick, a który miał zostać zrealizowany w Londynie. Architekt zaproponował budowę pieszego mostu nad Tamizą, który byłby jednocześnie parkiem. Przeprawa, dostępna dla spacerowiczów czy rowerzystów miała być lokalną atrakcją – brytyjską odpowiedzią na słynną High Line w Nowym Jorku.

Garden Bridge, proj.  Thomas Heatherwick, źródło: www.heatherwick.com

Garden Bridge, proj. Thomas Heatherwick, źródło: www.heatherwick.com

Szeroki most, gęsto obsadzony zielenią miał się stać jedną z najbardziej przyjaznych przestrzeni publicznych w mieście, wyjątkowym parkiem wiszącym nad rzeką. Wzbudzająca powszechny entuzjazm propozycja została przeznaczona do realizacji: w proces zaangażowały się władze lokalne, wykładając na ten cel 60 milionów funtów i do promocji idei angażując znaną aktorkę, Joannę Lumley.

Zanim jednak na dobre rozpoczęła się budowa nowego mostu pojawiły się spore wątpliwości, co do tego, jak będzie on użytkowany. Władze dzielnicy Lambeth, która miałaby zarządzać mostem ogłosiły bowiem pierwsze zasady: most będzie zamykany o północy; grupy większe niż ośmioosobowe będą musiały wcześniej zgłaszać w urzędzie chęć spaceru i aplikować o pozwolenie na skorzystanie z parku; zabronione będą większe zgromadzenia na moście; zakazana również ma być jazda na rowerze.

Na łamach prasy, w tym „Guardiana”, pojawiło się wiele komentarzy, krytykujących tę politykę. Wprowadzanie tak licznych zakazów i obostrzeń mija się z celem, niweluje ideę budowy prawdziwej przestrzeni publicznej, tworząc raczej coś na kształt parku tematycznego, atrakcji turystycznej z reglamentowanym (a kto wie, czy w przyszłości także płatnym) dostępem. Oburzenie wzbudza przede wszystkim fakt, że most miałby być zrealizowany z pieniędzy publicznych, jednak dostęp do niego nie byłby swobodny dla wszystkich obywateli.

Garden Bridge, proj.  Thomas Heatherwick, źródło: www.heatherwick.com

Garden Bridge, proj. Thomas Heatherwick, źródło: www.heatherwick.com

Jak donosi dziennikarz „Guardiana”, w miejscu, gdzie most będzie łączył się z lądem planowana jest duża wycinka drzew. Dookoła wejścia na most ma powstać duża, pusta przestrzeń. Choć nikt tego na razie nie udowodnił, istnieje podejrzenie, że w ten sposób przygotowywany jest teren pod zabudowę mieszkaniową – podobnie jak w przypadku High Line w Nowym Jorku, dzięki sukcesowi parku znacznie wzrosły ceny okolicznych nieruchomości. W Londynie być może stać się podobnie, wtedy teren w bezpośrednim sąsiedztwie przeprawy wart będzie majątek.
Zbudowany na dawnych wiaduktach kolejowych park High Line w Nowym Jorku okazał się ogromnym sukcesem, jednak tego skutkiem ubocznym stała się gentryfikacja okolicy. Londyńczycy boją się, że w przypadku Garden Bridge może być podobnie, szczególnie, gdy jeszcze przez rozpoczęciem budowy okazuje się, że teren nie będzie dostępny dla każdego.

Zielona fontanna

Teoretycznie przestrzeń publiczna ma służyć wszystkim ludziom, bez względu na płeć, wiek, rasę, majętność, wykształcenie. W praktyce nie zawsze ten idealny scenariusz się sprawdza i nierzadko przestrzeń tę zajmują różne grupy i podmioty, najczęściej komercyjne. Przez lata panowało dość powszechne przyzwolenie, aby tak się działo, jednak od pewnego czasu obserwować można swoisty renesans przestrzeni publicznych: znów ceni się ich wartość i znaczenie, szuka optymalnych i demokratycznych form projektowych, oddaje te obszary znów ich prawowitym użytkownikom.

Fountain House, Montreal, proj. Raumlabor, źródło: http://raumlabor.net

Fountain House, Montreal, proj. Raumlabor, źródło: http://raumlabor.net

Na fali tego „renesansu” realizowane są w przestrzeniach rożnych miast wielorakie projekty, w których dodatkowo „ukrywane są” ważne ze społecznych względów przesłania i myśli. Jedną z takich realizacji jest Fountain House – Dom – Fontanna, wybudowany przy jednej z ruchliwych ulic w Montrealu w Kanadzie. Pawilon powstał dzięki zaangażowaniu wielu instytucji, m.in. Goethe-Institut Montréal, Partnership of Quartier des Spectacles, La Biennale de Montréal. Bo nie jest to tylko miejski obiekt, służący mieszkańcom, ale także instalacja, niosąca pewien społeczny przekaz.

Fountain House, Montreal, proj. Raumlabor, źródło: http://raumlabor.net

Fountain House, Montreal, proj. Raumlabor, źródło: http://raumlabor.net

Projekt pawilonu opracowała pracownia raumlabor i jej szef, Markus Bader, specjalizujący się w interwencyjnych działaniach projektowych na terenie różnych miast. Jego pomysł na pawilon w Montrealu jest dość prosty: pośród zróżnicowanej, ale chaotycznej i mało interesującej wielkomiejskiej zabudowy architekt postawił drewniany pawilon w kształcie walca.

Fountain House, Montreal, proj. Raumlabor, źródło: http://raumlabor.net

Fountain House, Montreal, proj. Raumlabor, źródło: http://raumlabor.net

Jego elewacje obsadzono roślinami – powierzchnia biologicznie czynna została wprowadzona w tę wybetonowaną przestrzeń w postaci pionowych ścian, porośniętych trawą, kwiatami, grzybami. Wewnątrz pawilony umieszczono źródło pitnej wody. Każdy może wejść, napić się jej. Można też po schodach wejść na dach pawilonu, z którego roztacza się widok na okolicę.

Pawilon ma pełnić wiele funkcji. Ma uatrakcyjniać okolicę, przyciągnąć do niej ludzi. Miał też ożywić zielenią zurbanizowany teren. Ale też miał zwrócić uwagę na to, że dobro, jakim jest pitna woda – w krajach tzw. Zachodu powszechne i niedoceniane, dla wielu mieszkańców ziemi jest nieosiągalnym luksusem. Na tym nie koniec: zamiarem architektów było stworzenie przestrzeni, generującej międzyludzkie interakcje, zbliżającej ludzi do siebie. Markus Bader jest przekonany, że właśnie w ludziach tkwi sens przestrzeni publicznych – nie w ładnych meblach, kamiennych posadzkach i stylowych latarniach, ale w tym, aby taka przestrzeń zbliżała do siebie nie znających się ludzi. Zielona Fontanna w Montrealu ma przede wszystkim temu służyć.

Fountain House, Montreal, proj. Raumlabor, źródło: http://raumlabor.net

Fountain House, Montreal, proj. Raumlabor, źródło: http://raumlabor.net

Źródło zdjęć: http://raumlabor.net

Nie takie złe czerwone

Przy okazji trwającej jeszcze kilka dni temu w Polsce kampanii wyborczej do samorządów niektóre komitety wyborcze (te mniej partyjne, a bardziej „miejskie”) zwracały uwagę na prawa pieszych. Ginie ich w Polsce przerażająca liczba – jesteśmy pod tym względem na niechlubnym na pierwszym miejscu w całej Unii Europejskiej. Według policyjnych statystyk winnymi wypadków z udziałem pieszych są często kierowcy, jadący za szybko, nie zwalniający przy przejściach dla pieszych itd. Ale wina leży także po stronie użytkowników chodników, którzy przekraczają jezdnie w niedozwolonym miejscu cz na czerwonym świetle.

To ostatnie jest problemem w wielu miastach – zbyt długo świecące się czerwone światło powoduje zniecierpliwienie – wtedy łatwo o niebezpieczną sytuację. W Lizbonie pilotażowo wdrożono nietypowy projekt. Miał on na celu zatrzymanie pieszych, oczekujących na prawo do przejścia przez ulicę. I choć dzięki projektowi nie zmieniła się długość wyświetlenia się czerwonego światła, znacznie spadła liczba osób, próbujących się przemknąć na drugą stronę w czasie, gdy prawo ruchu należało do samochodów.

 

Wiata tematyczna

Warszawski Zarząd Transportu Miejskiego pochwalił się właśnie nowym modelem wiaty przystankowej – w ciągu najbliższych trzech lat w Warszawie stanie aż 1580 nowych wiat przystankowych. Projekt realizowany jest w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego: władze miasta weszły we współpracę z firmą AMS, która w zamian za współfinansowanie budowy i utrzymania wiat będzie dysponowała powierzchniami reklamowymi na przystankach.

Źródło: materiały prasowe ZTM, www.ztm.waw.pl

Źródło: materiały prasowe ZTM, www.ztm.waw.pl

Jak można się dowiedzieć z informacji prasowej, dotyczącej inauguracji projektu, wiaty będą nie tylko estetyczne, ale i bardzo nowoczesne. „Wszystkie wiaty będą interaktywne – standardowo zostaną wyposażone w technologię Near Field Communication (NFC) oraz kody QR. A dzięki bramce gateams.com, pasażerowie będą mogli szybko przejść do świata wirtualnego i skorzystać z szeregu dostępnych funkcjonalności – zaplanować podróż, zapoznać się z informacjami o mieście, lub pobrać darmowe treści – ciekawe artykuły lub utwory muzyczne. Ponadto w wiatach konkursowych i konserwatorskich, docelowo dostępne będzie również Free WiFi (w lokalizacjach umożliwiających efektywne wykorzystanie tej technologii)”.

Multimedialne instalacje na przystankach autobusowych – to nie nowość. Już dość dawno zorientowano się, że ludzie, czekający na autobus czy tramwaj zwykle się nudzą, chętnie czytają więc i oglądają plakaty czy oferty umieszczone na przystanku. Dziś jednak obrazów otacza nas tak wiele, że trzeba bardziej się wysilić, żeby zwrócić uwagę nawet znudzonych pasażerów. Multimedia, projekcje filmowe, dostęp do internetu są teraz narzędziami, służącymi zainteresowaniu poruszających się transportem publicznym mieszczan.
Wiaty przystankowe są wykorzystywane przede wszystkim w celach komercyjnych .


Funny Prank – Curse of Chucky on Bus-Stop in… przez f100001700726211

Dom meblowy może zamienić przystanek w pełni umeblowany salon, kawiarnia zimą zamienia wiatę w ogrzewany piecyk na wzór tego, w jakim ogrzewane są kanapki i ciastka w prawdziwej kawiarni. Przez mistrzostwami w piłce nożnej przystanki w Brazylii zamieniły się w bramki, a producent jednego z napojów energetyzujących zainstalował na przystankach gniazdka, w których pasażerowie mogli naładować baterie telefonów czy tabletów.

Ale przystanek – to nie tylko nośnik reklamy. Może być też identyfikującym przestrzeń znakiem – jak wiaty w słynnej Dolinie Yosemite, w skalistym parku narodowym przystanki zbudowano z kamienia, na kształt szop czy chat w górach. Na terenie kampusu firmy Vitra przystanek, podobnie jak każdy inny obiekt – to specjalnie do tej lokalizacji zaprojektowany obiekt architektoniczny (dla Vitry przystanek zaprojektował Jasper Morrison).

Vitra Bus Stop, proj. Jasper Morrison, źródło: www.vitra.com

Vitra Bus Stop, proj. Jasper Morrison, źródło: www.vitra.com

W Japonii powstał kiedyś zespół wiat przystankowych w kształcie owoców, w Dubaju każdy przystanek – to zarazem super-nowoczesny, klimatyzowany pawilon, pozwalający skryć się przed upałem.

Klimatyzowany przystanek autobusowy, Dubaj, fot. Elvis Payne (CC BY-NC-ND 2.0)

Klimatyzowany przystanek autobusowy, Dubaj, fot. Elvis Payne (CC BY-NC-ND 2.0)

Porównaj swoje miasto

Jak donosi portal Urbnews.pl, niedawno uruchomiony został projekt o nazwie Urban Observatory. To narzędzie, pozwalające na analizę rożnych danych, dotyczących dziesiątków miast na świecie (ich baza jest rozbudowywana). Co więcej, użytkownik może nie tylko zobaczyć mapy, pokazujące np. natężenie ruchu w Londynie, ilość punktów opieki zdrowotnej w Nowym Jorku czy liczbę młodych ludzi wśród mieszkańców Tokio. Można też wybrawszy trzy miasta z listy porównać w nich te same dane.

www.urbanobservatory.org

www.urbanobservatory.org

Jak precyzuje Milena Stettner na łamach Urbnews.pl: „Dane są podzielone na kategorie tj. systemy – infrastruktura techniczna; gospodarka miasta – przemysł, środowisko, handel; ludzie; przemieszczanie się i sprawy publiczne związane ze zdrowiem, bezpieczeństwem, edukacją itp. Każda z wyżej zaprezentowanych kategorii dzieli się na tematy lub przedmioty, te z kolei na wartości i wielkości”.

www.urbanobservatory.org

www.urbanobservatory.org

Projekt jest wspólnym dziełem Richarda Saula Wurmana oraz firm: medialnej RadicalMedia i informatycznej Esri. Ta ostatnia zajmuje się ona tworzeniem oprogramowania GIS (geographic information systems). Jak wyjaśnione jest to na jej stronie internetowej: „GIS to odpowiednio zorganizowana baza danych o obiektach i zjawiskach, które znajdują się pod Ziemią, na jej powierzchni i nad nią, oraz oprogramowanie, które umożliwia prowadzenie wszelkich złożonych analiz informacji charakteryzujących te obiekty i zjawiska”.

www.urbanobservatory.org

www.urbanobservatory.org

Urban Observatory można wykorzystywać na wiele sposobów – oczywiście najbardziej przydatne to narzędzie będzie analizom naukowym, statystycznym, geograficznym. Ale i „zwykły” użytkownik może tu zobaczyć fascynujące informacje. Zaskoczeniem może się okazać chociażby porównanie ilości otwartych przestrzeni (placów, parków, skwerów) w rożnych światowych metropoliach czy liczby zamieszkujących je seniorów…

Wystawa: MY I ONI. Przestrzenie wspólne i projektowanie dla wspólnoty

22 listopada w Centrum Alzheimera w Warszawie zostanie otwarta wystawa, podsumowująca tegoroczną edycję cyklu SYNCHRONIZACJE.

„Rzeczywiście rzecz ma się tak, że ze wspólnoty społecznej ludzi powstaje znacznie więcej korzyści niż szkody. Niech więc satyrycy wyśmiewają je, ile chcą […] przekonają się jednak, że ludzie przez pomoc wzajemną znacznie łatwiej mogą zaspokajać swoje potrzeby i tylko wspólnymi siłami mogą unikać grożących im zewsząd niebezpieczeństw”
Spinoza, Etyka

„Wspólnota: co gdyby zamiast określać się poprzez ograniczenie, zaczęła opierać się na wielości; sieci, z której jedynie wykluczenie zostałoby wyeliminowane? Nie byłaby ona ani unią narodów, ani dezintegracją mas, ani jakimś permanentnie zagrożonym przez nie byciem pomiędzy: czy możemy to sobie wyobrazić?
Jean Luc Nancy, Wspólnota rozdzielona

Wspólnota przeżywa dziś specyficzne odrodzenie, można powiedzieć, że jest to renesans w kryzysie. Z jednej strony o konieczności ponownego przemyślenia tego pojęcia mówią zarówno przesiąknięte nostalgią środowiska konserwatywne, jak i nastawione na konstruowanie nowego typu wspólnot środowiska krytyczno-progresywne. Z drugiej – głębokie przemiany życia społecznego dotyczące chociażby warunków pracy w późnym kapitalizmie, sposobów nawiązywania relacji z innymi, organizacji życia codziennego, podzielanych wartości czy rozwoju technologicznego sprawiają, że teoria znajduje nikłe odzwierciedlenie w praktyce, bo tak jak niemożliwy jest powrót do tradycyjnych form wspólnotowości, tak też marginalne – przynajmniej na razie – wydają się progresywne próby konstruowania wspólnot poza opartą na wykluczeniu zasadą tożsamości, poza podziałem na my i oni. Ten rozdźwięk pomiędzy teorią i praktyką dotyczącą wspólnot stał się tematem tegorocznej edycji projektu Synchronizacja. Projekty dla miast przyszłości. Kluczowe wydało się nam nie tyle zdefiniowanie, czym jest wspólnota dziś, ile określenie warunków brzegowych jej formowania się. Wspólnota niezależnie od podzielanych wartości, celów, liczebności czy charakteru zawiązuje się w pewnej konkretnej przestrzeni, może być to kościół, fabryka, stadion, plac zabaw czy przestrzeń wirtualna – ważne by umożliwiała realizowanie zamierzonych działań czy rytuałów.

Tegoroczna Synchronizacja koncentruje się na pytaniu o to, jak we współczesnych miastach wyglądają miejsca wspólne oraz jak projektanci, architekci i artyści odnoszą się do zagadnienia projektowania dla wspólnoty. Tytuł wystawy My i oni, odnosi się do ścierających się w przestrzeni miasta grup: użytkowników i projektantów; obywateli i polityków, osób „sprawnych” i „niesprawnych”, zdrowych i chorych, lokatorów czynszówek i czyścicieli kamienic, pracujących i bezrobotnych, mieszkańców sąsiadujących ze sobą gierkowskich bloków z wielkiej płyty i strzeżonych osiedli.
Celem wystawy jest nie tyle skatalogowanie konkretnych przestrzeni wspólnych, ile dynamiczne skonfrontowanie ze sobą różnych – radykalnych, tradycyjnych, integrujących ludzi i nie-ludzi, pragmatycznych, mocno dyskusyjnych, a także utopijnych – wizji projektowania miejsc współbycia i współdziałania po to, aby zobaczyć, co z tego eksperymentu wyniknie. Przyświeca nam tu wyrażona przez Waltera Benjamina zasada, by postępować radykalnie, nigdy zaś konsekwentnie.

Wobec erozji systemu znaczeń określających wspólnotę, niemożliwości powrotu do tego, co dobrze znane a tym samym bezpieczne, miejsce prezentacji wystawy – Centrum Alzheimera w Warszawie, tworzy interesujący kontekst dla proponowanych przez nas rozważań. Przestrzeń ta kwestionuje wyobrażenie nie tylko o tradycyjnej, ale również oryginalnej przestrzeni wystawienniczej – to nie-miejsce dla wystawy. Ludzie odwiedzają ją zmuszeni życiową koniecznością lub rodzinnym zobowiązaniem. Być może tworzy ona rodzaj miejsca-granicy, poza którym trudno wyobrazić sobie jakąkolwiek formę wspólnotowości. A jednak się ona wydarza.

Michał Gayer, NO FOTO, dokumentacja rysunkowa z wizyty w Christianii, 2014

Michał Gayer, NO FOTO, dokumentacja rysunkowa z wizyty w Christianii, 2014

Na wystawie prezentujemy prace architektów, artystów, fotografów, badaczy miasta i zwykłych mieszkańców, wśród nich są: Paweł Althamer, Karolina Breguła, Grzegorz Broniatowski, Elvin Flamingo, Mikołaj Długosz, Grzegorz Gądek, Michał Gayer, Mikołaj Grospierre, Piotr Grzegorek, Michał Grzymała, Jan Modzelewski, Piwowar/Komorowska/Winkowska, Konrad Pustola, Maciej Rawluk, Michał Slezkin, Snopek/Cichońska, Fundacja Na Rzecz Wspólnot Lokalnych “Na miejscu”/Centrala/Skanska, WWAA, Aga Szreder, Żwirek, oraz pacjenci Centrum Alzheimera w Warszawie.

Tekst: Magda Roszkowska

Cykl SYNCHRONIZACJA. Projekty dla miast przyszłości realizowany jest przez Fundację Bęc Zmiana dzięki dotacji uzyskanej od Miasto Stołeczne Warszawa oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Partner wystawy: Centrum Alzheimera w Warszawie

Wystawa czynna będzie od 22 listopada 2014 do 4 stycznia 2015 w Centrum Alzheimera przy Alei Wilanowskiej 257 w Warszawie.

Kolor zmienia świat

Dwóch holenderskich artystów, Jeroen Koolhaas i Dre Urhahn, występujących jako duet Haas&Hahn w fawelach Rio de Janeiro prowadzi program, który wspomóc ma interakcje pomiędzy mieszkańcami, scalenie w ten sposób lokalnej wspólnoty. Co więcej, zaproponowana przez artystów aktywność ma wpłynąć na to, jak odbierane jest miejsce życia lokalnej społeczności, poprawić je, ułatwić poczucie tożsamości z miejscem zamieszkania, dbałości o najbliższą okolicę.

By to osiągnąć, Jeroen Koolhaas i Dre Urhahn sięgnęli po prosty, wręcz banalny pomysł. Zaproponowali ludziom, zamieszkującym fawele czy inne biedne, zmagające się z problemami społecznymi osiedla (Haas&Hahn pracowali w Brazylii, ale też na Haiti czy wyspie Curaçao) wspólne malowanie. Kolorowa farba, którą wspólnie z artystami mieszkańcy pokrywają domy, ulice, schody ma wnosić radość w szare, zniszczone, zdegradowane osiedla. A wspólna praca, wspólne zaangażowanie – scalać wspólnotę oraz powodować, by mieszkańcy chcieli bardziej zadbać o swoje najbliższe otoczenie.

Podczas konferencji TED, odbywającej się w październiku 2014 roku w Rio de Janeiro Jeroen Koolhaas i Dre Urhahn, czyli duet Haas&Hahn opowiedzieli o swoich doświadczeniach pracy na terenie faweli Vila Cruzeiro w tym właśnie mieście.